nurkowanie Filipiny – 03/2008 cz.2

filipiny-apo-reef-1.jpgnurkowanie Filipiny

Oto relacja z wyprawy – nurkowanie Filipiny:

Apo Reef

Zaczęliśmy od Apo Reef Marine National Park na Morzu Południowochińskim. Apo Reef jest jednym z najbardziej znanych miejsc nurkowych w Azji. Jest drugą pod względem wielkości rafą koralową na świecie i znanym dziedzictwem UNESCO. Oferuje wyjątkowe ściany z fantastycznym życiem podwodnym. Podczas naszego pobytu mieliśmy możliwość zobaczenia jednego z najlepszych miejsc nurkowych na świecie. Na Apo Reef znajduje się park narodowy, który jest pod ścisłą ochroną. Liczba osób nurkujących jest kontrolowana i limitowana, aby ochronić to wspaniałe miejsce przed zniszczeniem. Miejsca nurkowe wokół Apo Reef, takie jak “Ego wall”, “Alladin” and “Hunters Rock” oferują ściany koralowe odwiedzane przez grey sharks oraz great barracudas. Często można spotkać także żółwie, whitetip reef sharks oraz kolonie snapperów. W silnych prądach przy Apo Reef można spotkać także hammerhead sharks, devil ray, great manta oraz eagle ray. Ponieważ ta rafa leży dosyć daleko od lądu, często na niej jest bardzo dobra widoczność.

W drodze pomiędzy kolejnymi miejscami nurkowymi zawitaliśmy także na maleńką, wulkaniczną wysepkę – obecnie siedzibę centrali parku narodowego. Wysepka, na oko o średnicy kilkuset metrów urzeka atrakcjami: latarnia z widokiem na atol, soczysto-zielony busz, a na środku jezioro powulkaniczne, do którego dostajemy się po bambusowych kładkach zawieszonych nad namorzynami. W bazie odnajdujemy także bardzo lokalną odmianę siłowni, gdzie Paweł wzmacnia krzepę przed dalszą podróżą.

Po dwóch dniach nurkowania zawitaliśmy na wieczór do jednego z lepszych na Filipinach resortów – Club Paradise. Na wyspie czekała nas upragniona kąpiel, chłodne drinki, dobra kolacja. Co ciekawe – wracając już w nocy na łódź zaparkowaną 200m od brzegu, na plaży mieliśmy spotkanie z uzbrojonymi po zęby w M16 i granatniki „ochroniarzami” – ponownie szczypta folkloru lokalnego. Następnego dnia rano wyruszymy na spotkanie z ciekawymi okazami. Gugong, czy też dugoń, czy też krowa morska, to jedno z najbrzydszych i nasłodszych stworzeń podwodnych.

Wyspa Sangat

Dalsza część safari wiodła przez Coron (jedno z większych miast Filipin) z charakterystycznym napisem na wzgórzach w stylu Hollywood. Ponownie – kilkugodzinna podróż i docieramy na wyspę Sangat. To chyba najbardziej malowniczo położona wyspa na trasie naszej wyprawy – zobaczcie sami. Obok głównej części wyspy, na obrzeżach znajduje się oddzielona wysokimi i ostrymi skałami mniejsza plaża tylko z jedną willą – miejsce bardzo często wybierane przez nowożeńców. Do willi prowadzi przylepiona do wulkanicznej skały, zawieszona na wysokości kilkudziesięciu metrów nad wodą wąska kładka – wrażenia naprawdę bajkowe. Po przybyciu na wyspę, w ramach wprowadzenia, jesteśmy także ostrzeżeni przed małpami: „proszę zamykać swoje pokoje, drzwi i okna, bo nie wiadomo kogo zastaniecie po powrocie ubranego w swoje rzeczy.

Na wyspie znajduje się także najbardziej niezapomniany z naszej wyprawy pub. Victoria wspomina go następująco: „Około 3 nad ranem zbudził mnie Piotrek na karmienie. Złożyłam to na karb wyrwania ze snu, ale chyba naprawdę słyszałam „Czerwony jak cegła”. Ale na logikę: w środku nocy, na miniaturowej wysepce na środku morza południowochińskiego? Niemożliwe… Chociaż, z drugiej strony, brak męża w łóżku mógł potwierdzać to że mi się nie śni…” Ostatniego wieczora na Sangacie odpoczywamy jeszcze w gorących źródłach – miejscu gdzie wydobywająca się z wulkanicznego źródła woda ma prawie 40ºC! Miło posiedzieć przy San Miguel i rumie w luźnej atmosferze w cieplutkiej wodzie.

Na Sangacie zrobiliśmy cztery nurkowania na wrakach. W pobliżu wyspy znajdują się zatopione wraki z czasów II Wojny Światowej – to najczęściej japońskie okręty transportowe. Nurkowaliśmy na Olympia Maru, Sangat Gun Boat oraz Tanga. Wraki są ładnie zachowana, stosunkowo łatwe do penetracji (duże pomieszczenia często z dziennym światłem), na głębokości maksymalnie 30 metrów. W tym miejscu panuje także całkiem niezła widoczność – co czyni nurkowanie naprawdę przyjemnym.

Ostatnim naszym nurkowaniem w rejonie Sungat było jezioro Barracuda Lake – przez większość grupy uznane za najciekawszego nurka całej wyprawy. Nurkowanie ma swoją historię: to miejsce nurkowe nie figuruje na standardowej liście wypraw na Filipiny, czy też rejonu Sungat. Dopiero po usilnych staraniach Victorii udało się tak zmodyfikować program i trasę naszej wyprawy, abyśmy mogli tu zanurkować. Barracuda Lake to powulkaniczne jeziorko otoczone wysokimi i ostrymi skałami. Aby się do niego dostać trzeba odbyć niekoniecznie łatwy i przyjemny spacer po drewnianych kładkach wśród skał. Niektórzy mieli zamówionych tragarzy i byli za to bardzo wdzięczni. Nurkujemy bez pianek i balastu – jeziorko ma 3 doskonale widoczne i odczuwalne termokliny i halo kliny; temperatura wody waha się od 28ºC do 38ºC! Największe wrażenie robi oczywiście przechodzenie przez miejsca styku różnych rodzajów wody. Podwodny krajobraz jeziora też jest wyjątkowy: najczęściej przypomina klimat księżycowego pustkowia, ale można tu spotkać także życie podwodne z barakudami królewskimi włącznie.

Przeczytaj także:

Tagi strony: , , , ,

Napisz komentarz: