nurkowanie Egipt – Safaga

nurkowanie Egipt

No to będzie tak. Zacznę od końca: bardzo nam się udał i podobał ten wyjazd – nurkowanie Egipt.

safaga-nurkowanie-3
A tera po kolei wedle naszej hierarchii ważności:

1. Okoliczności podwodne
– bardzo ładne, żywe i nie zniszczone rafy tam mają (mimo że z powodu warunków nie udało się wypłynąć ani razu na rafy zewnętrzne jak Abu Kefan, Panorama czy Middle Reef – trza wracać 🙂 – chwalili się tym od samego początku – trochę niedowierzaliśmy – ale po 6 dniach nuranych podsumowując: rzeczywiście
– oprócz fajnackich koralików (i np. gorgonii na gł do 15m!) naprawdę sporo zycia: jebitne stonefishe i krokodyle do znudzenia, sporo grubaśnych muren, trafił się dzień żółwiowy – 2 nury 3 żółwie, zajebista (naprawdę) barakuda (DM nam się mało nie z… w szorty), kalmary wprost bezczelne, w nocy od groma rozgwiazd różnistych, wielgachnych wężowideł jakich w życiu nie widziałem (takie nie z „piórami” tylko z „liściami”), krewetek kolorowych na kopy, pustelniki, slimory w paski itp.

– wizura zmienna, ale w większości powyżej 40m – po prostu super
– Salem – zrobiliśmy go 2 razy – na początek i na koniec – raz turystycznie/rozpoznawczo oglądając i zaglądając tu i tam, a drugi raz lampy w garść i heja do środka – dobre 40 minut plątania się przez wszystkie ładownie, restauracje, sterówki, korytarze techniczne, klatkę schodową, furtę dziobową – czad, choć to smutny widok ogólnie

2. Atrakcje nienurkowe pozahotelowe

Nie ma gdzie kasy wydać, ale z lubością dwa razy odwiedziliśmy knajpę Ali Baba pożerając świeżutkie grillowane krewetki w ilościach kilogramowych – nie trzeba nam wiele do szczęścia – knajpa raczej lokalna i głośno w niej w ramadanie, bo jest naprzeciwko „katedry”. Polecam.

3. Hotel – Lotus „Be”

Krótko: szału nie ma – hotel stary, więc ma takie sobie pokoje i ładną roślinność – dużo nie napiszę bo wybredni nie jesteśmy ale: śniadania identyczne co dzień i jakby nie koleś smażący jaja to byłoby cieniuuutko.
Lunch zjedliśmy tylko jeden, kolacje ze 2 i żałować nie ma czego.
Obsługa bez zarzutu, nie naciągają, pokojowi nie wzięli ani razu napiwku (za małe?). 2/3 pokoi było wolnych. Jeśli wrócimy to raczej nie tam – może np. za ścianę do Menaville.

4. Biuro/Lot/transfery

Przedstawiciel na Okęciu już był w kolorze tambylców i wręczył nam co trzeba w tym kartę ubezpieczeniową z komentarzem: „jedna karta, dwie osoba” :))  Poczuliśmy się jak na urlopie 🙂 Wylot bez zakłóceń, nieduży nadbagaż (3-4kg) przeszedł bez echa, toreb się nie czepiali, tak starym, brudnym i zużytym Boeningiem jeszcze nie leciałem (Air Italy Polska) – nawet na wewnętrznych liniach na Syberii było lepiej.

Transfer do Safagi bardzo sprawnie i fajnym autokarem. Rezydentka Sonia pisała nam listy SMSami i odręcznie, ale nie daliśmy się namówić na randkę. Transfer na lotnisko bez zarzutu, na widok toreb zaczęli nam przy check-in machać przed nosem tabelką w której była stawka 40e, ale stanęło na 12$ do łapy za dwóch (chciał 20$, ale po prostu tyle miałem drobnych :).  Lot tym samym pojazdem samolotopodobnym do Łodzi. Dzięki uprzejmości firmy zapewniającej przejazd do Wawy przegoniono nas ze 2km bez wózków do autokaru, gdzie rozpoczęliśmy godzinne negocjacje z Panem Kierowcą (postać jak z Barei a’la warsiawski szofer), który się zaparł, że nas zawiezie pod Pałac Kultury (pozwiedzać?), bo tak ma w kwitach. Udało się. Pan Szofer pomstując ruszył i zaczął jechać. Szybko się okazało, że autokar ma lata świetności dawno za sobą i posiada 3 z 8 biegów. Rozwijał prędkość średnią koło 30km/h głośno nimi zgrzytając.

Już po 3 godzinach, trzech postojach i głośnym awanturowaniu się co bardziej krewkich wczasowiczów (było ostro) dotarliśmy do Rawy Mazowieckiej gdzie w końcu podstawiono drugie jeździdło. Podróż Łódź – Wawa trwała 4,5h. Od Lotus Bay do Lublina równo 15h.

Dzięki temu, że z kolegą Marcinem zasadniczo na urlopie mamy wszystko w dupie ten ostatni etap (choć byliśmy trzeźwi) nie był w stanie zepsuć nam wyjazdu.

Boośka

P

Tagi strony: ,

Zobacz także najnowsze oferty naszych wyjazdów nurkowych:

Napisz komentarz: